top of page

Czy naprawdę trzeba umieć być fotografowaną?

  • Zdjęcie autora: Gabriela Olszewska
    Gabriela Olszewska
  • 15 sie
  • 3 minut(y) czytania

Zastanawiam się czasem, w którym momencie nauczyłyśmy się patrzeć na siebie jak na zadanie do wykonania. Trudno wskazać jedną chwilę, bo chyba nie wydarzyło się to nagle. Raczej powoli. Z roku na rok coraz częściej słyszałyśmy, że coś można robić dobrze albo źle, że istnieje właściwy sposób siedzenia, uśmiechania się, patrzenia, mówienia, a nawet odpoczywania. W końcu przyszła kolej na bycie fotografowaną.


Dzisiaj wiele kobiet, zanim jeszcze się spotkamy, mówi niemal to samo.


"Nie umiem pozować."


Za każdym razem słyszę w tym zdaniu coś więcej niż tylko obawę przed zdjęciami. Słyszę przekonanie, że istnieje jakaś umiejętność, którą inne kobiety zdążyły opanować, a one nie. Jakby gdzieś odbywały się lekcje swobodnego uśmiechu, naturalnego spojrzenia czy odpowiedniego ułożenia dłoni. Jakby wszystkie oprócz nich wiedziały, co zrobić z własnym ciałem, kiedy ktoś na nie patrzy.


A przecież nikt nie rodzi się z wiedzą, jak wyglądać na zdjęciu.


Rodzimy się z czymś znacznie ważniejszym.


Z własnym sposobem bycia.



Myślę, że przez lata fotografia nauczyła nas przede wszystkim jednego: odróżniać wygląd od obecności. Wygląd można poprawić. Obecności nie da się wyreżyserować. Można zmienić światło, poprosić o odwrócenie twarzy, wybrać korzystniejszy kąt, ale nie można poprosić człowieka, żeby na chwilę stał się bardziej sobą. To dzieje się tylko wtedy, kiedy przestaje czuć, że musi coś udowadniać.


Może właśnie dlatego nigdy nie zależało nam na tym, żeby kogokolwiek nauczyć pozowania.


Nie dlatego, że nie wiemy, jak ustawić ciało. Przeciwnie. To również jest część naszej pracy. Podpowiadamy, przesuwamy dłonie, szukamy światła, proponujemy ruch, który wydobywa naturalność zamiast ją zasłaniać. Robimy to jednak z myślą o człowieku, nie o obrazie.


Bo ciało zawsze mówi wcześniej niż twarz.


Czasami kobieta uśmiecha się, a jej ramiona pozostają napięte. Czasami mówi, że jest jej wygodnie, choć sposób, w jaki stawia stopy, zdradza coś zupełnie innego. Nie wynika to z braku szczerości. Po prostu przez lata przyzwyczailiśmy się nie słuchać własnego ciała tak uważnie, jak ono słucha nas.


Dlatego nie szukamy pozy idealnej.


Szukamy takiej, w której oddech staje się spokojniejszy.


Nie pytamy, czy wygląda dobrze.


Patrzymy, czy jest jej dobrze.


To niewielka różnica w słowach, ale ogromna w tym, co wydarza się później.


Zdarza się, że po kilku minutach rozmowy i kilku pierwszych fotografiach ktoś nagle przestaje pytać, co ma zrobić. Przestaje szukać naszych wskazówek przy każdym ruchu. Nie dlatego, że już wszystko wie, ale dlatego, że zaczyna ufać sobie bardziej niż własnym wyobrażeniom o tym, jak powinno się wyglądać.


To są chwile, które lubimy najbardziej.


Nie dlatego, że wtedy powstają najpiękniejsze fotografie.


Dlatego, że wtedy człowiek wraca do siebie.


Aparat przestaje być lustrem, w którym szuka potwierdzenia swojej wartości. Staje się świadkiem spotkania, które wydarzyłoby się nawet wtedy, gdyby go tam nie było.



Być może właśnie dlatego nigdy nie wierzyliśmy, że dobra fotografia zaczyna się od techniki. Techniki można się nauczyć. Można przeczytać książki, obejrzeć setki filmów, zapamiętać, z której strony pada światło o zachodzie słońca. To wszystko jest ważne i potrzebne.


Ale jest coś, czego nie można wyćwiczyć.


Uważność.


Nie tę skierowaną na aparat.


Na człowieka.


Na drobny gest, którego sama jeszcze nie zauważyła. Na sposób, w jaki poprawia włosy, kiedy się zamyśli. Na moment, w którym milknie nie dlatego, że nie ma nic do powiedzenia, ale dlatego, że po raz pierwszy od dawna nikt od niej niczego nie oczekuje.


Myślę, że właśnie wtedy fotografia staje się prawdziwa. Nie wtedy, kiedy wszystko wygląda idealnie. Tylko wtedy, kiedy nic nie musi już takie być.


Jeśli więc ktoś pyta nas, czy trzeba umieć pozować, zawsze odpowiadamy, że nie. Bo nie szukamy kobiet, które wiedzą, co zrobić z dłońmi. Szukamy takich, które choć na chwilę pozwolą sobie zapomnieć, że ktokolwiek je ocenia.


Może wcale nie boimy się aparatu. Może od dawna boimy się jedynie spojrzeć na siebie bez gotowej odpowiedzi, jak powinnyśmy wyglądać.

 
 
 

Komentarze


bottom of page